[Szort] Rhythm Paradise Megamix Demo – wrażenia

Szorty

Z racji wybitnego upodobania do dziwności (zwłaszcza tych japońskich), obok Rhythm Paradise Megamix w wersji demo nie mogłam przejść obojętnie. Gra została bardzo doceniona przez amerykańskiego Metacritica, lecz pewnie europejska premiera wielkim echem się nie odbije. Zobaczcie, co możecie stracić (a może zyskać?).

Przy okazji powitania wersji demo na konsolce postanowiłam podrążyć trochę temat; okazuje się, że serię gier Rhythm Heaven można już nazwać serią z tradycjami. Pierwsze podrygi miały bowiem miejsce już na GBA – w 2007 Sega wpadła na pomysł odświeżenia gry. Był to ekskluzywny tytuł wydany tylko w Japonii jako wersja na automaty do gier. Później wypuszczono jeszcze trzy sequele – i ten ostatni zawita do Europy już za miesiąc.

Z czym Rhythm Tengoku się je? Jak sama nazwa wskazuje, jest to gra muzyczna, jednak w dość nietypowej oryginalnej głupkowatej oprawie. Tym razem swoje poczucie rytmu można przetestować w blisko 70 sposobów – grając w tenisa stołowego, łapiąc owoce, rąbiąc drewno czy prężąc muskuły – wszystko przy akompaniamencie ciekawej niespotykanej wpadającej w ucho muzyki. Gra w zasadzie ma składać się z minigier – w demie przetestujemy całe pięć sztuk. Muszę przyznać, że pingpong dał mi solidnie w kość i musiałam powtórzyć wyzwanie, żeby przejść dalej! Wszystko wskazuje na to, że poziom tytułu jest dość wygórowany. Pierwsze wrażenie często bywa mylące i tak jest też tutaj. Trailer pełnej wersji pokazuje trochę ciekawszą stronę gry – a może tę bardziej zwariowaną?

Rhythm Paraside Megamix wyposażono też w całkiem solidny multiplayer. Dzięki niemu zapewne poziom gry jeszcze wzrośnie. W wersji demo można w niego zagrać, jeśli tylko macie kogoś z 3DSem pod ręką. W trybie kooperacji dostępne są trzy minigierki – dwie znane z singla i jedna nowa. Ostatnia rozniosła nas w drobny mak – może Wy będziecie mieć więcej szczęścia? Tak czy siak, spędziliśmy dobre kilkanaście minut bawiąc się super, czego nie uświadczyliśmy od pamiętnych bitew czołgów w Mario Party Island. Boberski dostał jak zwykle potężne wciry. Wydaje mi się zresztą, że multi jest najmocniejszym punktem tej gry; samotna rozgrywka pewnie kiedyś się znudzi i brak fabuły jako takiej może dyskwalifikować pozycję jako tytuł na długie, singlowe sesje. Niemniej jeśli szukacie czegoś do rozrywki we wspólnym gronie – może być trudno znaleźć coś bardziej grywalnego, oferującego download play.

Na Rhythm Paradise Megamix zdecydowanie warto zwrócić uwagę – wersja próbna niesamowicie mi się wkręciła, a preorderowa cena też nie powala – ceny zaczynają się od 104,99 zł w górę. Jeśli jeszcze się wahacie – zainstalujcie demo, to nic nie kosztuje, a prawdopodobnie będzie to bardzo dobra, solidna gra z naciskiem na multi – takich na 3DSa nie ma aż tak wiele.

Musiała się świetnie sprawdzać na automatach… Marzenie :)

Zobacz również

Trik
Kiedy sama nie pisze tekstów na bloga, opieprza Boberskiego, aby to robił. Głównie dzięki niej ten szałas jeszcze jakoś stoi. Gra głównie w jRPG i visual novel, jednak stara się być na bieżąco ze wszystkim. Zawodowo programuje, słucha metalcoru, deathcoru i innego -coru. Lubi małe, puchate zwierzątka.