Pojęcie “romans szkolny” jednoznacznie kojarzy mi się z nudą. Przyznam jednak, że moja tolerancja na gatunek znacząco się zwiększa, jeżeli historia otrzymuje dodatkowo inne interesujące wątki – dopiero wtedy jestem w stanie cieszyć się fabułą. Zebrałam więc kilka pozycji, które zajmują szczególe miejsce w moim sercu – jedne powalają humorem, inne nieszablonowym podejściem do tematu. Znudzony typowym, przesłodzonym podejściem do miłości? Zapraszam do zestawienia!

Ao Haru Ride

Jedni mówią, że adaptacja “Ścieżek młodości” to tylko słaba reklamówka mangi. Inni natomiast, iż jest to porządne anime z romansem w roli głównej. Jak jest naprawdę? Osobiście “Ao Haru Ride” klimatem przypomina mi odrobinę animacje Makoto Shinkai. Fabularnie jest dosyć przeciętnie – poznajemy historię Futaby Yoshioki, która będąc jeszcze w gimnazjum, nie cieszyła się zbytnią popularnością wśród koleżanek. Po przejściu do liceum zaczyna zachowywać się konformistycznie, aby tym razem ponownie nie skończyć jako czarna owca w swojej nowej klasie. Prześladuje ją jednak pech – wkrótce po rozpoczęciu szkoły pojawia się niejaki Kou Tanaka, będący jeszcze jej miłością z czasów gimnazjalnych. Dwójka wkrótce ląduje na celowniku wszystkich uczniów z klasy. Dlaczego “Ao Haru Ride”? Postacie są narysowane prześlicznie, ich charaktery nie są tak płytkie, jak zdarza się w innych tego typu produkcjach. Co prawda opowieść jest okrojona o niektóre wątki z mangi i zdecydowanie kończy się zbyt szybko, niemniej czas spędzony na seansie wspominam bardzo miło.

Ocena ogólna:

ef: A Tale of Memories.

W zasadzie jest to niecodzienna adaptacja gry eroge (pod koniec anime jest zresztą dosyć gorąco), ponieważ wyróżnia się na tle innych produkcji tego rodzaju dosyć oryginalnym sposobem prowadzenia opowieści – mamy tutaj wątki bohaterek, przeplatające się wzajemnie i miejscami łączące się ze sobą. W taki sposób ukazany jest powolny rozwój relacji między postaciami. Renji lubi czytać książki i regularnie odwiedza w tym celu stację kolejową. Pewnego razu spotyka tam dziewczynę, ale nie potrafi nawiązać z nią kontaktu. Późniejsze próby idą coraz lepiej, jednak Chihiro nie jest w stanie sobie go przypomnieć. Co za tym stoi? Pierwiastek magiczny :) Dla chętnych dostępny jest również drugi sezon – A Tale of Melodies, lecz rozwija on wątki poboczne tej opowieści – ja raczej się nie skuszę.

Ocena ogólna:

Chuunibyou demo Koi ga Shitai!

Za tytułem, na którym można połamać sobie język, nie stoi nic innego, jak kolejna komedia romantyczna. “Chuunibyou” oznacza “syndrom gimbusa”, czyli chorobę objawiającą się chorobliwą nieśmiałością, uważaniem się za pępek świata czy buntem przeciwko wszystkiemu. Taka przypadłość dopada Yuutę Togashiego, który z początkiem nowego roku szkolnego w pierwszej klasie liceum chciałby pozbyć się demonów nękającej go przeszłości. Wszystko idzie jak z płatka, niestety Rikka Takanashi rozpoznaje w nim Dark Flame Mastera z czasów gimnazjalnych. Zabawa zaczyna się na nowo w momencie, gdy oboje podpisują ze sobą kontrakt. Poza wątkiem romantycznym (który moim zdaniem niestety trochę psuje to świetne anime) mamy tu naprawdę świetną komedię – wydaje mi się, że najbardziej docenianą przez otaku.

Ocena ogólna:

Toradora!

Ryuji Takasu to całkiem typowy uczeń pierwszej klasy liceum, jednak na codzień musi opiekować się wyjątkowo mało samodzielną matką pracującą w nocnym klubie oraz dbać o domowe zwierzątko – papugę Papuzię. Niestety w nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich przeszkadza mu trochę wygląd kryminalisty – nikt nie chce mieć z nim do czynienia. Wkrótce dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności poznaje Taigę Aisakę, najbliższą przyjaciółkę dziewczyny, w której jest zakochany bez wzajemności. Taiga jest prawdziwym postrachem szkoły; mimo niewielkiego wzrostu nazywana jest Tycim Tygrysem – uwielbia bowiem wdawać się w bójki. Dla odmiany Taiga adoruje najlepszego kumpla Ryujiego. Decydują się więc zawiązać między sobą pakt, który pomoże im obojgu związać się z partnerami swoich marzeń. Wszystko jednak zaczyna podążać w nieoczekiwanym kierunku… “Toradora!” to zarówno świetna komedia, jak i romans. Polecam wszystkim, bez względu na płeć czy upodobania.

Ocena ogólna:

Watashi ga Motete Dousunda

Manga o tym samym tytule to pierwsze shoujo niejakiej Junko, która wsławiła się głównie dobrymi (naprawdę!) mangami w gatunku yaoi. Widać autorce nie brakuje świeżych pomysłów – w zeszłym roku zekranizowano komiks i seria szybko zdobyła niezłe oceny. Jest to właściwie bardziej komedia niż romans – Kae Serinuma to pulchna drugoklasistka fujoshi (czyli fanka mang typu boys love). Niestety pewnego feralnego dnia w jej ukochanym anime uśmiercono głównego bohatera. Serinuma chudnie więc ze zgryzoty i stresu; na drugi dzień pojawia się w szkole o połowę lżejsza. Natychmiast zdobywa popularność wśród facetów dotychczas nie zwracających na nią uwagi; jest jednak jeden problem. Aby zachować nowo zdobywą popularność, skrzętnie ukrywa swoje hobby w obawie, że wszyscy poznają, jaka jest naprawdę. Czy prawdziwi faceci będą mieli szanse w starciu z mężczyznami 2d?

Ocena ogólna:

Które szkolne romanse to Wasze ulubione? Wolicie te, gdzie głównym motywem jest romans, czy inne, w których jest on tylko jednym wątkiem z wielu? Podzielcie się ulubionymi tytułami w komentarzu!