[Recenzja] Norn9: Var Commons – otome z klasą

Na letniej wyprzedaży, głównie za sprawą prześlicznych screenów, przyciągnął mnie Norn9. Niewiele myśląc, sprawdziłam recenzje i wrzuciłam grę do koszyka. Fakt faktem, Norn9 to prawdziwa uczta dla oczu. Pytanie brzmi jednak, czy cokolwiek poza pięknymi artami jest w stanie zatrzymać gracza na nieco dłużej? Poprzeczkę została ustawiłam naprawdę wysoko – w końcu to moje pierwsze otome.

[Recenzja] Norn9: Var Commons - otome z klasą - 2016-07-17-175650-1

Kiedy Idea Factory tworzy grę, już wiadomo (albo przynajmniej można się tego domyślać), że będzie miała coś wspólnego z gatunkiem otome. Nie inaczej jest w przypadku naszego zachwycającego visual porna. Norn9: Var Commons to port gry wydanej na Playstation Portable (wraz z fandiskiem o podtytule Last Era) szmat czasu wstecz, bo w roku 2013.  Sam fakt, że tytuł pojawił się również na Playstation Vita dowodzi pewnej jego popularności (albo temu, iż mało nowych gier wychodzi na tę konsolę ;)). Dla leniwych przygotowano też wersję anime, całkiem świeżą zresztą, ponieważ emisję rozpoczęto w marcu 2016. Sama reedycja gry do najnowszych jednak już nie należy, co oznacza całkiem przyzwoite obniżki cenowe w Playstation Store. Załóżmy – mamy trochę wolnej gotówki, Norn9 trafia na przecenę – co robić?

[Recenzja] Norn9: Var Commons - otome z klasą - 2016-07-18-222831

Siłą napędową każdego visual novel powinna być fabuła. Moje pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne;  mimo że podróże w czasie to temat w zasadzie dość oklepany, to w tym przypadku tandety wyczuć się nie da. Główny bohater, Sorata Suzuhara, podczas wycieczki szkolnej ulega niespodziewanemu przeniesieniu erę  (lub dwie) wstecz. Heisei od Meiji / Taisho (dokładnie nie wiemy, w którym punkcie czasu się znalazł) orientacyjnie dzielić będzie około stu lat – różnicę w rozwoju miasta da się zauważyć.  Tam wita go różowowłosa dziewczyna, która nie pamięta swojego imienia – na szczęście pomaga Soracie odnaleźć się w nowych okolicznościach przyrody. Wspólnie trafiają oni na tajemniczy statek Norn, gdzie mają okazję zapoznać się z pozostałymi bohaterami.

[Recenzja] Norn9: Var Commons - otome z klasą - 2016-07-17-173337

Do dyspozycji mamy trzy bohaterki – wspomnianą, dość wkurzającą heroinę Koharu i dwie nieco ciekawsze – Mikoto Kuga i Nanami Shiranui. Pech chciał, że wybrałam różową – jej nieogarnięcie bardziej mnie wkurzało, niż rozczulało, to samo tyczy się męskich bohaterów. Moim pierwszym facetem był Senri, jeszcze mniej życiowy hikikomori (czy zresztą NEET może być energiczny?). Do pairingu marzeń daleko, zapewne dało się dobrać lepszą dwójkę. Ścieżek jest bowiem aż dziewięć, a przejście każdej z nich to około cztery godziny. Daje to blisko 38 godzin spędzonych na randkowaniu!

[Recenzja] Norn9: Var Commons - otome z klasą - 2016-09-15-203950

Co zastanawiające, niedługo po dokonaniu wyboru, protagonista Suzuhara odchodzi w cień (w końcu z niego niezły dzieciak – ma tylko dwanaście lat), zabierając za sobą szczątki interesującej fabuły. W gruncie rzeczy za dużo świata nie odkryjemy – od tej pory zajmować się będziemy głównie randkowaniem. Prawdę mówiąc, poczułam się potwornie zawiedziona; z tej naszej całej wycieczki w przeszłość, odkrycia niezwykłego statku i jego podróżników mogło wyniknąć coś ciekawego. Ba! Węszyłam w grze fabularny hicior. Niestety po kilku godzinach rozgrywki poczułam się, jakby wylano mi na głowę kubeł zimnej wody. Całkiem ciekawy zarys świata, znośny główny bohater, fajna maskotka gry (zakładam, że jest nią zarządzający kuchnią rysunkowy kurczak) czy pomysłowe nadanie bohaterom supermocy – wszystko to jak krew w piach. Śledzenie rozwoju romantycznej relacji dwojga postaci chyba mnie przerosło; okazało się koszmarnie miałkie i nudne. Jak donoszą internety (bo gra otrzymała całkiem sensowne noty) jest to jeden z lepszych tytułów otome, jakie miały ujrzeć światło dzienne. Jako, że moje doświadczenie w temacie symulatorów randek jest niewielkie (żeby nie powiedzieć – żadne), jestem w stanie porównać ją jedynie do innych visual novel – a na ich tle fabuła Norn9: Var Commons wypada bardzo, bardzo słabo. A zakończenia nie powalają. Naprawdę.

[Recenzja] Norn9: Var Commons - otome z klasą - 2016-07-17-174855

Kilka aspektów tytułu zostało jednak bardzo dobrze dopracowanych. Czego zatem nie spieprzono popsuto? Przede wszystkim – gra wygląda na screenach tak samo powalająco, jak w rzeczywistości. Ilustracje przygotowane przez twórców bardzo przypadły mi do gustu; mam wrażenie, że warto ją kupić tylko po to, aby nacieszyć oczy. Zapewne wszyscy fani animacji Shinkai zostaną usatysfakcjonowani (wiem, wiem, jego filmy fabularnie stoją na dużo lepszym poziomie, ale oglądanie Norn9 przyniosło mi podobnie dużo radości). Przerywniki filmowe także są super, szkoda tylko, że przygotowano ich tak niewiele. Główny temat muzyczny gry został skomponowany przez samego Nobuo Uematsu (dla niewtajemniczonych: tak, to ten gość od Final Fantasy!) Niestety to tylko main theme. Całą resztą soundtracku zajął się australijczyk Kevin Penkin – i ona wypadła przeciętnie. Właściwie nic poza głównym tematem nie wkręca się i nie zostaje w głowie na dłużej. Naprawdę szkoda – połączenie dobrych artów z porządnie skomponowaną muzyką mogłoby dać całkiem magiczny efekt. Zdecydowanym plusem jest za to porządny, japoński voice acting – w Norn9 nie wpychają angielszczyzny na siłę. I całe szczęście.

[Recenzja] Norn9: Var Commons - otome z klasą - 2016-07-21-215425

Ściana tekstu, wciągająca fabuła, prawdziwy visual porn – takie były moje oczekiwania. Wydaje się jednak, że czterdzieści bitych godzin spędzonych głównie na randkowaniu nie jest dla mnie ani szczytem marzeń, ani nawet synonimem dobrze wykorzystanego wolnego czasu. Co prawda na warstwę graficzną tytułu zdążyłam się porządnie napatrzeć, jednak nie jestem w stanie wskazać nic innego, co do Norn9 mogłoby przyciągnąć. Visual novel? Znam lepsze: sięgnijcie po Danganronpę, Steins;Gate czy Zero Time Dilemma. Jeżeli zaznaliście dobrej japońskiej gry, Norn9: Var Commons Was nie usatysfakcjonuje, wydaje się to bowiem być tytuł przeznaczony tylko dla fanów gatunku (w swojej klasie całkiem zresztą przyzwoity). Niesmak związany z niewykorzystanym potencjałem produkcji pozostaje jeszcze na długo po zakończeniu rozgrywki.

Plusy:
  • prześliczna, cudowna (i jaka tam jeszcze) oprawa graficzna
  • spore replayability
  • fajny główny temat muzyczny
  • japoński voice acting
Minusy:
  • miałka i nudna fabuła
  • generyczni bohaterowie
Ocena ogólna
3 [Recenzja] Norn9: Var Commons - otome z klasą - 1star[Recenzja] Norn9: Var Commons - otome z klasą - 1star[Recenzja] Norn9: Var Commons - otome z klasą - 1star[Recenzja] Norn9: Var Commons - otome z klasą - gray[Recenzja] Norn9: Var Commons - otome z klasą - gray
Norn9: Var Commons, ,

Platformy: PS Vita
Rok wydania: 2015
Producent: Aksys Games

Zobacz również



Trik

Trik

Kiedy sama nie pisze tekstów na bloga, opieprza Boberskiego, aby to robił. Głównie dzięki niej ten szałas jeszcze jakoś stoi. Gra głównie w jRPG i visual novel, jednak stara się być na bieżąco ze wszystkim. Zawodowo programuje, słucha metalcoru, deathcoru i innego -coru. Lubi małe, puchate zwierzątka.

  • Olson

    Wątpię by był to powód do chwalenia się, ale sam niedawno skończyłem swoje pierwsze otome – Amnesia: Memories. Zagrałem, bo było w PlayStation Plus, sam raczej bym się nie porywał na taki zakup… Gra inna, ale z tego co się orientuję to ten sam developer i w gruncie rzeczy spora część recenzji równie dobrze mogłaby być o niej.

    Graficznie także robi wrażenie i ciężko mieć jakiekolwiek zarzuty do voice actingu. Aczkolwiek w tym przypadku fabularnie nie było tragedii dla mnie, choć początki były ciężkie. Motyw z utratą pamięci całkiem dobrze wyszedł, „tutejsza maskotka” – duszyczka o imieniu Orion, który towarzyszy naszej bohaterce przez całą przygodę był po prostu przeuroczy, strasznie pocieszna postać. Generalnie to wciąż randkowanie z mniej lub bardziej interesującymi postaciami, choć znalazło się miejsce dla ciekawszych zakończeń, w których naszą protagonistkę spotka nawet śmierć. Co nie zmienia faktu, że rzeczywiście po takich grach jak Danganronpa, Zero Escape, czy Steins;Gate to otome nie robi żadnego wrażenia i chcąc ocenić tą Amnesię dałbym niewiele więcej niż 6/10. Z braku laku pewnie sprawdzę jeszcze Code Realize Guardians of Rebirth także od tych samych twórców, którzy ponownie dają swoją grę do plusa.

    • W sumie dobrze, że o tym piszesz, bo nasza przygoda z Plusem skończyła się dobre 2 lata temu – nie satysfakcjonowała nas miesięczna oferta. Widzę, że załapię się jeszcze na abo z Amnesią, zaraz kupię, co mi szkodzi ;). A Code Realize mamy – Boberski szykuje się do napisania recenzji, wydaje mi się, że był zachwycony :P ale pewnie w jego przypadku pisanie tekstu potrwa trochę dłużej :P ~Trik