[Recenzja] Persona Q2: New Cinema Labyrinth, przygody w świecie filmu

Recenzje 3DS

Nareszcie jest! Prawdopodobnie ostatni duży tytuł na odchodzącą już powoli do szuflady konsolę Nintendo – 3DS. Persony Q2 pozazdrościć mu mogą najnowsze sprzęty: Atlus bowiem po raz kolejny nie zawiódł swoich fanów i przygotował kolejną część lubianego spin-offa obsadzając w głównych rolach bohaterów najnowszej części najpopularniejszej franczyzy. Szybko dopadłam pudełkowe wydanie europejskie i zapraszam wszystkich do swojej kompletnie stronniczej i nieobiektywnej recenzji.

Cóż mogę powiedzieć – w pierwszą Personę Q: Shadow of the Labyrinth zagrywałam się bite 60 godzin niedługo po skończeniu Persony 4 Golden i jako typowy pocieszacz sprawdziła się świetnie. Personowe labirynty to wyroby etrianopodobne – kto miał styczność z tą serią, mniej więcej wie jak sprawa wygląda. Załóżmy jednak, że typowy fanboj naszej najważniejszej serii Atlusa Etrian Odyssey nie widział i rozbierzmy szybko gameplay na czynniki pierwsze.

Zarówno EO jak i wyżej wspomniany dungeon crawler w świecie Persony rozbijają się o rysowanie map – stąd zresztą umiejscowienie gier na konsoli wyposażonej w dwa ekrany. Przez większość czasu przemierzamy lochy oglądając świat z perspektywy pierwszej osoby, w tym samym czasie odrysowując krawędzie odsłaniających się lokacji na dolnym ekranie. Aby mapa danego poziomu była dokładniejsza, można rozmieścić na niej wszystkie dostępne oznaczenia – skarby, ukryte przejścia, drzwi, FOE (wrogów, których na dany moment rozgrywki ciężko pokonać i należy ratować się ucieczką) i całą masę innych atrakcji. Innymi słowy – im dokładniejsza mapa, tym łatwiej poruszać się na danym poziomie, wracać do niego i rozwiązywać misje poboczne. Labirynty bywają naprawdę duże i wielopoziomowe, więc naprawdę warto się przyłożyć i zajrzeć w każdy zakamarek – wracanie do niekompletnych map potrafi być frustrujące i może się skończyć zaskoczeniem przez wroga w ślepej uliczce.

Wraz z liczbą wykonanych kroków zapełniamy specjalny wskaźnik i gdy stanie się on czerwony, przystępujemy do walki. Tutaj zacznie się też część bardziej znana fanom serii – w odsłonie Q nie tylko protagonista dysponuje specjalną mocą pozwalającą na dysponowanie kilkoma demonami. Każdy członek w drużynie może przypisać sobie jedną, dowolnie stworzoną Sub-Personę. Gdy dołożymy do tego możliwość dowolnego komponowania swojego party obejmującego bohaterów ze wszystkich trzech gier, ilość kombinacji profesji i person staje się imponująca. A do tego jeszcze mamy tickety (sidequesty), solidną ilość ekwipunku, którą możemy wytworzyć dzięki itemom występującym w labiryntach na dany moment rozgrywki… New Cinema Labyrinth mimo miana spin-offu serii jest grą naprawdę bogatą w content. Nudzić się tu po prostu nie da – ciągle coś ulepszamy, wyruszamy na pozostawionych wcześniej FOE, wypełniamy misje dodatkowe i eksplorujemy lochy aż do uzyskania 100% mapy. Rozgrywka jest zdecydowanie mocnym punktem tej części i niczego nie ujmuje fakt, że nie uległa większym zmianom od czasu pierwszego Shadow of the Labyrinth.

Warto napisać też kilka słów na temat poziomu trudności – do wyboru jest ich aż pięć. Począwszy od easy, skończywszy na risky – tego ostatniego nie można zmieniać w toku rozgrywki. Standardowy normal może wydawać się nieco trudny w porównaniu do innych gier tego typu: grając w Q2 na poziomie normal trzeba będzie trochę dłużej pokręcić się po miejscówkach i rozwiązać trochę zagadek w celu zdobycia punktów doświadczenia.

Fabularnie, jak przystało zresztą na Atlusa, jest dobrze. Opowieść umiejscowiono gdzieś w czasie trwania Persony 5 – bohaterowie mają wypadek podczas grindu w Mementosach. Morgana traci panowanie nad sobą i wyrzuca cały team gdzieś w środku pierwszego lochu – Kamocity. Jakkolwiek miasto jest malownicze, władzę nad nim sprawuje Kamoshidaman. Większych szans z gościem nie mamy, więc decydujemy się uciekać do pierwszej lepszej miejscówki, którą jest tytułowe kino. Poznamy tam dwie nowe postacie przygotowane specjalnie dla Q2, tajemnicze dziewczyny Hikari i Nagi. Z ich pomocą zajmiemy się oglądaniem dostępnych filmów – generalnie w każdym coś nie pasuje do całości a główni bohaterowie wydadzą się fanom franczyzy dziwnie znajomi. Niedobrze byłoby zostawić przyjaciół w opałach, w dodatku uwięzionych na taśmie filmowej. Stopniowo ratować będziemy więc wszystkich kumpli z poprzednich odsłon serii, dołączając ich do drużyny. Warto wspomnieć, że tym razem zrezygnowano z podziału ścieżki fabularnej na dwie części, adekwatnie do ilości głównych odsłon – grze wyszło to na dobre, bo powtarzanie tych samych labiryntów w celu wyłapania różnic w przedstawionych scenkach wydaje się być atrakcyjne tylko dla tych największych fanów Persony. Z mojej perspektywy opowieść jest też nieco bardziej interesująca – trochę bardziej wciągnęło mnie poszukiwanie kolejnych zaginionych postaci, a i miejsce akcji wydaje się mniej sztampowe niż znane z jedynki Yasogami High.

Nie ma co ukrywać – jeżeli chodzi o perypetie przedstawione w Q i Q2, wydają się być one skierowane przede wszystkim do fanów Shin Megami Tensei: Persona. Wstawki dialogowe bywają naprawdę długie, żarty są hermetyczne i raczej akurat ta pozycja na pierwszą styczność z serią się nie nadaje; wielokrotnie wspominane są wydarzenia z Persony 3, Persony 4 Golden czy z najnowszej piątki. Jeżeli nie jesteście w stanie wyłapać pewnych nawiązań, niestety historia może wydać się miałka i raczej nudna. Owszem, postacie są sympatyczne ale wydaje mi się, że bez pewnego backgroundu nie da się docenić pewnych fragmentów fabuły – czy kogoś, kto nie ukończył P4G może zainteresować, co robił Yosuke przed poznaniem swojego przyszłego zespołu? Persony Q2 nie da się w żaden sposób nazwać kontynuacją czy początkiem serii – zdecydowanie są to wydarzenia poboczne i wszyscy zachowują swój charakter nadany w głównych odsłonach, co zresztą nadaje grze dużego uroku.

Stylistyka chibi wydaje się właściwa dla nieco mniej poważnych wydarzeń względem głównej historii. Przygotowane modele są ładne, a lokacje zachowują typowo personowy, nieco absurdalny klimat. Twórcom gry zdecydowanie udało się połączyć trzy, tak różne w oprawie graficznej pozycje i wypracować jeden wspólny styl, w którym utrzymano całą stylistykę charakterystyczną dla spin-offów Q. Podobnie jest z muzyką – trzyma tak samo wysoki poziom, jak w main story, a w bezpłatnych DLC możemy pobrać sobie battle theme z nich pochodzące i ustawić je sobie względem upodobań.

Persona Q2: New Cinema Labyrinth jest godnym zakończeniem kariery dla kilkuletniego już handhelda Nintendo. Grając bawiłam się naprawdę dobrze i nie żałuję ani jednej wydanej na tę grę złotówki – każdy fan Persony wręcz powinien wyskoczyć z kasy! Całej reszcie polecam jednak zapoznanie się najpierw z głównymi odsłonami i cieszenie się z historii pobocznej dopiero później lub grindowanie do bólu za pomocą podobnej mechaniki w Etrianie.

Plusy:
  • znane, sprawdzone rozwiązania gameplayowe
  • ciekawsza fabuła niż u poprzednika
  • muzyka ciągle na wysokim poziomie
  • stylowa oprawa graficzna
  • lepsza wersja Etriana
Minusy:
  • raczej nie nadaje się na początek przygody z serią
  • fabuła trochę zbyt hermetyczna
  • może wymagać grindu
Ocena ogólna
5
Persona Q2: New Cinema Labyrinth, ,

Platformy: 3DS
Rok wydania: 2019
Producent: Atlus
Trik
Kiedy sama nie pisze tekstów na stronę, opieprza Boberskiego, aby to robił. Głównie dzięki niej ten szałas jeszcze jakoś stoi. Gra głównie w jRPG i visual novel, jednak stara się być na bieżąco ze wszystkim. Zawodowo programuje, słucha metalcoru, deathcoru i innego -coru. Lubi małe, puchate zwierzątka.