[Szort] Pokkén Tournament Demo – wrażenia

Pokkén Tournament jest produkcją od dawna oczekiwaną. Miał przynieść połączenie jednej z najlepszych serii bijatyk wszechczasów – Tekkena i Pokémonów, w oprawie zgoła przypominającej Pokémon Stadium. Kilka dni temu Nintendo udostępniło wersję demo tego tytułu, mające rozwiać wszelkie wątpliwości, co do zakupu gry. Czy naszym zdaniem warto wydać niemałą przecież liczbę złotówek i zaopatrzyć się w Pokkéna?

[Szort] Pokkén Tournament Demo - wrażenia - pokken-tournament-header-1

Trik: przede wszystkim kilka słów wyjaśnienia – demo oferuje 4 grywalne postacie – Pikachu, Charizarda, Gengara i Lucario. Do nich można dobrać dodatkowe party wspomagające – Cubone i Diggleta, oraz Emolgę i Fennekina. Zdążyliśmy przetestować praktycznie wszystkie konfiguracje. Walczyć da się niestety tylko na jednej arenie – Ferrum Stadium. Wersja demonstracyjna oferuje tylko 10 uruchomień – jak na mój gust, trochę mało. Najtrudniej grało mi się Gengarem (dość wolna postać), najprostszy w prowadzeniu był Pikachu. To, co właściwie zszokowało mnie w pierwszych minutach gry, to prostota sterowania. O ile taki Smash Bros wydaje mi się dość trudny, tak tutaj szybko wdrożyłam się w sterowanie i zaczęłam spuszczać niezły łomot przeciwnikom. Zastanawia mnie tylko, czy to demo jest tak wycyrklowane, aby zachęcić do kupna i wabić łatwością rozgrywki? ;)

Boberski: faktycznie, łatwość sterowania jest wielką zaletą gry. Mnie większość bijatyk odstrasza poziomem skomplikowania kombinacji. Zazwyczaj kończę naciskając bezmyślnie jeden albo dwa przyciski. Tutaj sprawa jest prosta, jednym skaczemy, kolejnym blokujemy, następnym wyprowadzamy serię ciosów. Dla mnie nie było większej różnicy w „prowadzeniu” różnych bohaterów. Jeżeli miałbym już wybierać, to najtrudniej ogarnąć  Charizarda. Twórcy mogli postarać się o dłuższe demo, ponieważ to które dostałem zupełnie nie zachęciło mnie do kupna gry. Kiedy już pojawiały mi się wypieki na twarzy, dostawałem napis „Thank you for playing”.

Trik: podobno tytuł jest „easy to play and hard to master”. Wygląda też na to, że stwory z podglądu to na razie wszystkie postacie w grze. Trochę mało! Zastanawiam się, czy będzie to kolejny tytuł z wygórowaną ceną za kolejne Pokémony / DLC. Niestety demo nie pozwala spróbować gry online, a to właśnie multi wydaje się esencją tej gry. Całość wygląda jednak dobrze i wydaje mi się, że wszyscy, którzy nakręcili się na Pokkéna, nie będą zawiedzeni. Nie da się nie wspomnieć o wspaniałej oprawie audiowizualnej, jaką dostała ta gra. Na mnie zwłaszcza muzyka zrobiła piorunujące wrażenie. Nad kupnem właściwie ciągle się waham. Może cena przywoła Trikersa do porządku?

Boberski: w to akurat szczerzę wątpię, chociaż jest dość wysoka. Jeżeli twórcy planują sporą ilość DLC, powinna kosztować grosze. To bardziej przekona graczy do zakupu dodatków. Muzyka przywodzi mi na myśl Mario Kart. Wyjątkiem było theme z Haunted House, który brzmi zadziwiająco podobnie do intro „Soku z żuka”. Chociaż może to ja jestem dziwny…

Mały bonus: chyba najlepszy kawałek z calego soundtracku. Smacznego!

Zobacz również



Trik i Boberski

Trik i Boberski

Grają, kiedy tylko mają czas. Poza grami łączy ich również programowanie, upodobanie do mleka, japońskiej popkultury i ostrzejszej muzyki. Autorzy bloga.