[Recenzja] The Liar Princess and the Blind Prince, bajka nie tylko dla dzieci

PS4 Recenzje

Za górami, za lasami, mieszkał sobie samotny książę. Wieczorami zakradał się do lasu, aby posłuchać pięknego śpiewu, unoszącego się nad pobliskimi pagórkami. Samotność księcia była niezmierzona, wyruszył więc na poszukiwanie źródła tych pięknych dźwięków. Niczego nie podejrzewając, zaczął wspinać się na szczyt najbliższego wzniesienia, a tam…

Brzmi jak wstęp do dobrej baśni, prawda? Gdyby „The Liar Princess and the Blind Prince” posiadało wydanie książkowe, opowieść mogłaby się rozpoczynać właśnie w taki sposób. Niestety dalszy ciąg wydarzeń nie przedstawia się zbyt optymistycznie; zamiast spodziewanej księżniczki, ujawnił się potwór – zły wilk. W obawie, że książę mógłby odkryć tożsamość posiadacza wyjątkowego głosu,  wilk zaczyna się miotać i przypadkiem oślepia naszego bohatera. Jak to w takich przypadkach bywa, następca tronu zostaje uwięziony w wieży zamkowej – wszak niewidzący książę to hańba dla dworu i nikt nie powinien dowiedzieć się o wypadku. Na szczęście wilk, a właściwie wilczyca, poczuwa się do naprawienia swojego uczynku i udaje się z prośbą o pomoc do znajomej czarownicy. W życiu jednak nie ma nic za darmo – aby otrzymać ludzką postać, poświęca to, co ma najcenniejsze, czyli właśnie swój piękny głos. Już w ludzkiej postaci, daje radę zakraść się na zamek i zabrać księcia do lasu, w nadziei przywrócenia wzroku za pomocą magii wiedźmy.

Historia nieco sztampowa, jednak bardzo rozczulająca i mająca wiele urokliwych momentów; najnowszy tytuł ze stajni Nippon Ichi Software zdecydowanie udowadnia, że studio to potrafi coś więcej, niż tylko zagmatwane gameplayowo gry dla największych japanofilów. Nie zrozumcie mnie źle – Disgaea jest super, ale czasami miło jest włączyć coś, co nie zabierze człowiekowi przynajmniej dwustu godzin z życiorysu i zarazem cieszyć się dobrą fabułą i śliczną oprawą graficzną. Nowe tytuły NIS ukazują się stosunkowo rzadko, lecz zawsze warto sprawdzić, co nowego udało im się zmajstrować i dać się miło zaskoczyć. Tak jest i tym razem.

Co czai się pod bajkową przykrywką „The Liar Princess and the Blind Prince”? Ciężko jednoznacznie określić gatunek tego tytułu. Fani czytania znajdą tu coś dla siebie – tekstu jest naprawdę sporo, zwłaszcza na początku rozgrywki. Dłuższe wstawki NVL znajdziecie też między poszczególnymi chapterami, ale na tych etapach próżno szukać jakiejkolwiek interakcji z graczem, bo gra jest zdecydowanie liniowa. Przez większość czasu gra jest klasyczną platformówką 2d wzbogaconą o elementy zaczerpnięte z przygodówek, popychamy więc fabułę naprzód rozwiązując kolejne zagadki logiczne. Ich trudność jest kwestią sporną; grę niestety pozbawiono wyboru trudności, co zaowocowało stosunkowo łatwą rozgrywką. Do dyspozycji gracza pozostaje jednak opcja pominięcia konkretnej zagadki – skoro już zdecydowano się na takie rozwiązanie, zapewne nikt nie miałby grze za złe wywindowanego poziomu.

Podczas zwiedzania kolejnych lokacji kontrolować możemy tylko wilczycę – trójkąt pozwala na płynne przełączanie się między formą wilka i człowieka. Nie brakuje też interakcji z księciem; na ogół ciągniemy go za rękę, od czasu do czasu trzeba go nakłonić do przejścia kilku kroków samemu lub do podniesienia jakiegoś przedmiotu. Chronimy go też przed regularnie pojawiającym się na naszej drodze zagrożeniami. Gdy nam się to nie uda, równoznaczne jest to z końcem gry i dany etap należy powtórzyć od początku. Czasami wylądujemy znacznie wcześniej, niż można się tego spodziewać, ale gra jest na tyle łatwa, że po kilkukrotnym powtórzeniu danej sekwencji spokojnie powinniśmy ukończyć konkretny poziom.

Tym, co przyciąga do „The Liar Princess and the Blind Prince” najbardziej, jest oprawa graficzna. Przywodzi ona na myśl wcześniejsze „A Rose in the Twilight” albo serię „Yomawari” również opracowane przez NIS, jednak jest wyraźnie mniej posępny od wyżej wspomnianych horrorów. Świat przedstawiony w „Liar Princess…” zdaje się być bardziej bajkowy niż mroczny a las, choć pełen zagrożeń, nie jawi się graczowi jako miejsce bez wyjścia. Projekty postaci są bardzo oryginalne i przyciągają uwagę (zwłaszcza postać wilczycy, zaprojektowanej z oczami z boku głowy), ale warto zwrócić też uwagę na tła, zaprojektowane z dużą szczegółowością. Nie wydają się bardzo zróżnicowane – w końcu przez całą rozgrywkę bawimy się w tym samym lesie, lecz zmiany kolorystyki potrafią zmienić panujący w tym miejscu nastrój. Całości dopełnia świetnie skomponowana muzyka, idealnie wpasowująca się w klimat gry.

„The Liar Princess and the Blind Prince” jest zdecydowanie jedną z lepszych platformówek 2d, w jakie było mi dane grać. Co prawda do mistrzostwa „Ori and the Blind Forest”, czy innych klasyków utrzymanych w podobnym klimacie, nieco jej brakuje (zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie level designu) i odrobinę zawodzi długością rozgrywki, to myślę, że naprawdę warto się zrelaksować i spędzić nad nią kilka miłych godzin.

Plusy:
  • świetna oprawa graficzna
  • relaksująca rozgrywka
  • spójna warstwa audiowizualna
Minusy:
  • za krótka
  • trochę zbyt łatwa
Ocena ogólna
4
The Liar Princess and the Blind Prince, ,

Platformy: PS4, Nintendo Switch
Rok wydania: 2019
Producent: Nippon Ichi Software

Zbesztaj autora:

Trik: Trikers skomentuje tym razem sam siebie, bo może. Nie rozumiem niskich ocen tej gry w sieci! Nawet, jeżeli nie podobają się Wam oczy wilczycy z boku głowy, tak jak Boberskiemu.

Boberski: Trikcepcja… odnoszę wrażenie, że niektórzy nie poświęcili grze nawet 10 minut, o ukończeniu nie wspominając. No ale teraz wystarczy, że tytuł jest tylko na konsolę, której recenzent nie ma, żeby dostać niską ocenę… Trochę żenada.

Grę do recenzji dostarczył wydawca – NIS America

Trik
Kiedy sama nie pisze tekstów na stronę, opieprza Boberskiego, aby to robił. Głównie dzięki niej ten szałas jeszcze jakoś stoi. Gra głównie w jRPG i visual novel, jednak stara się być na bieżąco ze wszystkim. Zawodowo programuje, słucha metalcoru, deathcoru i innego -coru. Lubi małe, puchate zwierzątka.