[Recenzja] Pokémon Shuffle, czyli kieszonkowe mikrotransakcje

Długo zastanawiałam się, czy gra tego typu zasługuje w ogóle na pełnoprawny artykuł na naszym blogu. Trudno jednak przejść obojętnie wobec pewnego fenomenu gry Pokémon Shuffle, którą pobrano blisko 2.5 miliona razy w zaledwie miesiąc po premierze. Debiut Nintendo na rynku free2play można zatem jak najbardziej zaliczyć do udanych.Sama gra nie wyróżnia się w zasadzie niczym, mało tego, bliźniaczo przypomina inną, płatną pozycję dostępną w Nintendo eShop (tak, tak, mówię o Pokémon Link Battle). Niedługo później zapowiedziano kolejne wersje gry, tym razem na największe platformy mobilne, czyli iOS i Android – na tę chwilę w Japonii można pobrać je już z AppStore i Google Play. W czym leży zatem popularność tej produkcji, mającej dość niskie oceny w praktycznie każdym dostępnym serwisie ratingowym? I właściwie czemu zdobywanie leveli w prostej gierce tego typu pochłania mnie już od dobrych kilku miesięcy? Czy warto w ogóle się nią zainteresować?

[Recenzja] Pokémon Shuffle, czyli kieszonkowe mikrotransakcje - shuffleslider

Nie płacę, więc (nie) gram

Przypuśćmy, że instalujecie na swoim smartfonie pierwszą lepszą grę free2play. Rozgrywka stopniowo zaczyna Was wciągać, a gra przy użyciu sprytnie działających algorytmów z czasem podnosi poziom trudności. W końcu zaczyna on Was przytłaczać, a menu oferuje sklepik, w którym możecie kupić ułatwienia za drobną opłatą. Znane, prawda? Mechanizm znienawidzony przez rzeszę graczy, a portale gamingowe krzyczą wprost: gra freemium to gra kiepska. Kontrowersyjnym pomysłem wydało się zaimplementowanie takiego rozwiązania w kolejnym tytule od Nintendo, który z miejsca zebrał po du… głowie od recenzentów z całego świata. Czy słusznie? I tak, i nie. Zapewne brak tego systemu poprawiłby przyjemność z łapania kolejnych stworków i zdobywania leveli. Ale z drugiej strony – Shuffle bez problemu da się grać bez inwestowania chociażby złotówki. Ba, większość graczy (przynajmniej tych pojawiających się na forach) deklaruje, że nie zapłaciła ani grosza. I faktem jest, że częstym powracaniem do gry w ciągu dnia da się w niej osiągnąć całkiem przyzwoite wyniki. Zaimplementowano system serduszek, które odnawiają się co pół godziny – jedno serduszko to jedno podejście do gry. Mamy też złoto, dzięki któremu można kupować najróżniejsze wspomagacze. Dodatkowe serduszka zdobywamy głównie za naliczone StreetPassy a kasę  za kolejne plansze,  które przejdziemy. Pozostają do dyspozycji jeszcze diamenciki, które wymieniamy na serduszka, bądź złoto (i możemy kupić je w sklepiku wbudowanym w grę). Da się? Da się! Aczkolwiek bywa to okupione nieraz żmudnym farmieniem złota na następne eventy przygotowywane przez twórców. O eventach będzie trochę później. A teraz najważniejsze, czyli…

Gameplay

Rozgrywka należy do niezbyt odkrywczych. Mamy bowiem do czynienia z klasycznym systemem z cyklu połącz-trzy-elementy – puzzle wypełnione elementami, z których musimy układać kolejne kombinacje. Jedyne, co może wydawać się tu świeże (chociaż może nie do końca, biorąc pod uwagę inny tytuł – Pokémon Link Battle), to wprowadzenie namiastki systemu RPG, wywodzącej się z klasycznych, nintendowych Pokémonów. I tak – tradycyjnie już dobieramy odpowiednie Pokémony na daną planszę (ogniowy przeciwko trawiastemu, elektryczny przeciw wodnemu itd.) oraz rozwijamy je przez zdobywanie doświadczenia. Im większa efektywność naszego stworka na przeciwniku, tym więcej doświadczenia leci na nasze konto. Jeżeli w naszej puli dostępnych ruchów po wygranej zostają kolejne (bądź zostanie nam jeszcze czas – zależnie od rodzaju planszy), możemy złapać dzikiego Pokémona z nieco większym catch rate. Jest też opcja zakupu Great Balla, który też zwiększa szansę na złapanie. Co jakiś czas mierzymy się z „trenerem”, który wystawia do walki swoją mega-ewolucję i w nagrodę po pokonaniu go otrzymujemy kamień mega-ewolucji. Proste, prawda? Nowością są też…

Eventy, czyli wyzwania

w których mierzymy się z innymi graczami z naszego regionu. Stawka jest naprawdę wysoka! Gra toczy się o kolejne kamienie, niedostępne w trakcie przechodzenia „maina”. Od pewnego czasu możemy też zdobywać w nich dodatkowe itemy, zwane Mega Speedup. Cukierki te na stałe zwiększają szybkość ładowania mega-ewolucji u wybranego przez nas Pokémona. Najczęściej zdobycie przyzwoitego miejsca w czołówce wymaga zainwestowania sporej ilości zgromadzonych w grze pieniędzy, ale nie jest to rzecz nieosiągalna dla przeciętnego gracza. Farmienie około 13k złota potrzebnych do każdego eventu zajęło mi jeden, dwa dni (do tego służy plansza z Meowth). Myślę, że fenomen tej gry poniekąd opiera się na interakcji producent gry-użytkownicy, jaką dają te wyzwania. Rankingi i kolejne eventy mobilizują do gry, do tego dokłada się czynnik znany z reszty gier o Pokémonach, czyli „złap je wszystkie” ;) W internecie pojawiają się strategie graczy na przechodzenie kolejnych planszy, na forach dzielą się oni sposobami na jak najłatwiejsze pokonywanie następnych wyzwań. Tworzy to wokół gry pewną społeczność, która może spowodować, że nie umrze ona tak szybko, jak mogłoby się wydawać.

Casual or intense?

Specyfika gry wywołuje mieszane uczucia. Z jednej strony mamy do czynienia z grą prostą, potencjalnie stworzoną do krótszych sesji przy konsoli. Z drugiej jednak, nie grając regularnie nie mamy większych szans na zdobywanie kolejnych kamieni czy dopalaczy, które umożliwiłyby bezproblemowe pokonywanie kolejnych plansz, nie wspominając już o planszach eksperckich. Powoduje to pewien dysonans i nie jestem w stanie do końca stwierdzić, do jakiej grupy graczy docelowo kierowany jest ten produkt. Bardziej hardkorowych gamerów znuży, a casualowych graczy zniechęci. Jeżeli plasujecie się gdzieś pomiędzy ;) i nie macie problemu, aby sięgać po konsolę kilka razy dziennie i rzadko się z nią rozstajecie, dlaczego by nie spróbować?

Jednoznacznie trudno byłoby tę grę odradzić lub polecić. Może służyć jako typowy zabijacz czasu, a czasem należy bardziej się skupić i opracować taktykę pokonania kolejnego stworka. Nie jest to produkt typu „must have”, jednak przyciąga. Nawet bardzo mocno. Za mocno. Aż wstyd się przyznać, że spędzamy tyle czasu (u mnie nabite około 100 h) nad taką mikro-gierką ;) Spróbujcie sami, może wciągnie i Was?

[Recenzja] Pokémon Shuffle, czyli kieszonkowe mikrotransakcje - en_gameplay_megaeffect_01-250x300  [Recenzja] Pokémon Shuffle, czyli kieszonkowe mikrotransakcje - en_gameplay_megaeffect_03-250x300

źródło: pokemonshuffle.com

Plusy:
  • Pokémony za darmo
  • wciągająca
  • ładna grafika
Minusy:
  • mikrotransakcje
  • długo odnawiające się serduszka
Ocena ogólna
3 [Recenzja] Pokémon Shuffle, czyli kieszonkowe mikrotransakcje - 1star[Recenzja] Pokémon Shuffle, czyli kieszonkowe mikrotransakcje - 1star[Recenzja] Pokémon Shuffle, czyli kieszonkowe mikrotransakcje - 1star[Recenzja] Pokémon Shuffle, czyli kieszonkowe mikrotransakcje - gray[Recenzja] Pokémon Shuffle, czyli kieszonkowe mikrotransakcje - gray
Pokémon Shuffle, ,

Platformy: 3DS, Android, iOS
Rok wydania: 2015
Producent: Nintendo

Zobacz również



Trik

Trik

Kiedy sama nie pisze tekstów na bloga, opieprza Boberskiego, aby to robił. Głównie dzięki niej ten szałas jeszcze jakoś stoi. Gra głównie w jRPG i visual novel, jednak stara się być na bieżąco ze wszystkim. Zawodowo programuje, słucha metalcoru, deathcoru i innego -coru. Lubi małe, puchate zwierzątka.